Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
9. Początek kłopotów

9. Początek kłopotów

Nazajutrz gdy jasne promienienie obudziły Sakurę, zorientowała się, że nie ma przy niej Itachiego. Niezbyt ją to zmartwiło, gdyż chwile „słabości”, jak to nazywała, miała już za sobą. Powróciła Sakura pozbawiona uczuć, zimna, samolubna… I taka właśnie chciała być. Nie chciała mieć uczuć. Nie chciała ciągle przeżywać wszystkiego od nowa. Jedyne, czego pragnęła, to nie pamiętać o niczym, a najlepiej umrzeć. Ale jeszcze nie mogła. Miała jeszcze coś do zrobienia. Zemsta… Tylko to trzymało ją na tym świecie. Dopóki nie zabije Sasuke, nie odzyska spokoju duszy. Zresztą, nigdy go już nie odzyska. Już na zawsze będzie musiała żyć ze świadomością, że wszystko co dobre, już za nią. Gdyby tylko mogła już nic nie czuć… Ale nie mogła. Miała więc do wyboru albo to zaakceptować i żyć dalej, albo cały czas wszystko rozpamiętywać. Mimo woli wybrała to drugie. Inaczej żyć nie potrafiła. Przez chwilę nawet myślała, że to się zmieni, ale niestety albo i stety tak się nie stało. Po długiej chwili refleksji, postanowiła wreszcie wstać z łóżka. Wtedy zauważyła, że jest w ubraniu. Musiała więc zasnąć jeszcze za dnia. Gdy podeszła do komody, usłyszała pukanie.
- Wejść!- powiedziała zachrypniętym od krzyku i płaczu głosem. Po chwili jej oczom ukazał się Uchiha. Zerknęła na niego przelotnie i wróciła do przerwanej czynności.
- Coś się stało?- zapytał.
- Nie, skądże znowu. Wszystko jest w jak najlepszym porządku.- uśmiechnęła się pogardliwie.
- Za 15 minut jest zebranie. Nie spóźnij się, nie wiem jak tym razem zareaguje Pain.
- Najlepiej niech mnie zabije… Albo nie, niech zaczeka aż zabiję Sasuke, potem może robić ze mną co chce.
- Nie mów tak.- warknął.
- Bo co?
Nie odpowiedział. Odwrócił się gwałtownie i wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Teraz dziewczyna mogła się już swobodnie przebrać. Założyła jeden z czarnych kompletów. Kolor ten teraz dominował w jej szafie. Jej ubiór składał się z czarnej kamizelki, krótkich czarnych spodenek, sandałów na obcasie i skórzanych czarnych rękawiczek. Poszła jeszcze do łazienki obmyć twarz i była już gotowa. Zostało jej 5 minut. Wyszła z pokoju i ruszyła przed siebie. Wreszcie znalazła się na miejscu. Wszyscy czekali już tylko na nią. Nawet na nich nie patrząc, zajęła swoje miejsce przy stole. Pain spojrzał na nią srogo.
- Moja cierpliwość ma swoje granice.- syknął.
- Postaram się ich nie przekroczyć.- odpowiedziała bezbarwnym głosem, nie obdarzając go nawet spojrzeniem.- Przynajmniej na razie…
- Dobrze, więc skoro panna Sakura postanowiła nas jednak zaszczycić swoją obecnością, możemy zaczynać. Dzisiaj wezwałem was, z powodu właśnie jej.
Usłyszawszy te słowa, zielonooka natychmiast spojrzała na niego zaciekawionym wzrokiem.
- Otóż- kontynuował- chodzi o to, że w Konoha prawdopodobnie już wiedzą, gdzie ona jest. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że myślą, że ją porwaliśmy…
- Przecież zostawiłam im list!- zaprotestowała.
- Tak, ale rzecz w tym, że oni myślą, że napisałaś go pod naszym wpływem.- wyjaśnił zniecierpliwiony.
Różowowłosa przygryzła wargę. Ostatnią rzeczą, której chciała było to, żeby nagle cała Konoha zaczęła jej szukać. Już dość się jej mieszkańcy przez nią nacierpieli. Ale co mogła zrobić? Przecież nie powie im, że dołączyła do Akatsuki z własnej woli.
- To co teraz zrobimy?- zapytała Konan.
- Niewiele możemy zrobić. Mamy dwa wyjścia. Albo ich wszystkich pozabijać, albo Sakura musi do nich pójść i poinformować ich o tej sytuacji. Wtedy- przynajmniej chwilowo unikniemy bezsensownej walki.
Dziewczyna za nic nie pozwoliłaby ich zabić. Ale z drugiej strony nie może im też powiedzieć prawdy. A zresztą, już przecież nic się dla niej nie liczyło. Ale tylko pozornie. W końcu zdecydowała się na drugie wyjście. Zabić ich nie może. To jej byli przyjaciele. Dawni, chociaż nadal musi ich chronić.
- Powiem im.- zadecydowała.
- Jesteś pewna?- zapytała niebieskowłosa.
- Tak. Muszę to zrobić. Nie pozwolę im zginąć.
- Dobrze. Na razie nie ma potrzeby do nich iść. Jeszcze nie są pewni. Zaczekamy na dalszy rozwój wydarzeń.- powiedział Pein.- Dodatkowo musimy się lepiej zabezpieczyć. Sakura złamała naszą pieczęć, a Konoha posiada wielu ninja prawie dorównujących jej zdolnościom. Zetsu, Deidara, wy się tym zajmiecie.
- Hai- odpowiedzieli.
- Sakura i Itachi, musicie potrenować. Zwłaszcza Sakura. Zaczniecie już dzisiaj. Reszta niech pomoże Deidarze i Zetsu. Dobrze, to koniec zebrania. Wykonajcie swoje zadania, a potem macie czas wolny.
Sakura zdecydowanie nie była zadowolona. Za nic w świecie nie chciała zabić któregokolwiek ze swoich byłych przyjaciół. I tego nie zrobi. Szła razem z Itackim jakby nieobecna. Ten co jakiś czas zerkał na nią. Po krótkiej chwili dotarli na plac treningowy. Widok różnorodnych broni i innych przedmiotów służących do trenowania wyrwał Sakurę z zamyślenia. Wreszcie będzie mogła w pełni pokazać na co ją stać. A sądziła, że stać ją na wiele.
- To jak, zaczynamy? Postaram się nie zrobić ci zbyt dużej krzywdy.- powiedział z wyższoszcią Itachi.
- Heh… wątpię, żeby ci się udało. Zaczynajmy.-odpowiedziała.
- Pokaż mi co umiesz, a potem zajmiemy się doskonaleniem tych umiejętności.
- Dobra.
Dziewczyna rzuciła się na Uchihę z pięściami. Próbowała go uderzyć, jednak ten robił błyskawiczne uniki. Wciąż nie przestawał się uśmiechać. Nagle od tyłu ktoś wbił jej kunai w plecy.
*****
Zrobiłam tym razem taki "myk". Mianowicie połączyłam dwa rozdziały, żebyście się już nie musieli męczyć z tymi nudami. I tak nie jest zbyt ciekawe, no ale trudno. Mam nadzieję, że jako tako się podoba ;) Czekam na komcie.


Vesania 15/07/2009 11:09:40 [Powrót] Opinia



kurde świetna notka! :) trening! jupi itaś sakurce dowali! :) to się nazywa macho... ;) na pamietnik chochlika new notka
Chochlik/akane 17/07/2009 16:11:52
| brak www IP: 84.10.46.226

Rozdział jak zwykle...BOSKI...
Czekam na następny....:)
Emiko 16/07/2009 12:32:19
| brak www IP: 82.160.229.92






Księga


Czytelnicy
Add to book

Writings: 0


Kwiat Wiśni



Sakura Haruno, do tej pory prowadząca normalne, szczęśliwe życie, wymknęła się ze swojej rodzinnej wioski aby dołączyć do wroga. Teraz zresztą nie liczyło się dla niej kim będą i jak będą ją traktować członkowie. Wystarczało jej, że w ogóle chcą ją w tak potężnej organizacji. Ją, taką bezbronną, małą różowowłosą dziewczynkę. Taka była kiedyś. Po tej dawnej Sakurze nie pozostało nawet śladu. Jej twarz pomimo tego, że nie minęło dużo czasu, nie przypominała twarzy 15- letniej dziewczyny. Niegdyś wesoła buzia Haruno, teraz wyrażała jedynie smutek i cierpienie. Pełne życia, lśniące zielone oczy, stały się obojętne, jednak nie straciły na swoim pięknie. Wręcz przeciwnie- były teraz dużo bardziej kobiece.

Główna
Favourite?

Konoha liczy już 6742 ninja.


Blog


Wejdź, zobaczysz ;)


Wspomnienia


2009
Grudzień
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień



Ninja






Shurikeny


Naruto
Information
Avril- I miss you



Muzyka





Szablon


Szablon zrobiła Misuzu, ze screenów 48 odcinka Shippudena, które zrobiła sama.


"Kocha się tylko to, od czego się cierpi..."