Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
11. Samotna wyprawa
Stała i patrzyła jak katana zbliża się do niej i blondyna. Znowu. Znowu tylko gapiła się z szeroko otwartymi oczami i ustami i czekała aż inni zrobią wszystko za nią. Ponownie powtarzała swój życiowy błąd. Coś, co będzie sobie wypominać do końca życia. Ale tym razem nie pozwoli na to i postąpi inaczej. Teraz wreszcie może się na coś przydać. Zmusiła swoje drżące ze strachu nogi do powstania i ze zdecydowaną miną ruszyła przed Naruto. Miała jedynie kilka sekund. Zanim Uzumaki zdążył zareagować, ostrze Sasuke z łatwością przebiło się przez ciało dziewczyny. Ból, mnóstwo krwi i przerażona twarz przyjaciela to ostatnie, czego doświadczyła. Potem wszystko zniknęło. Obudziła się. Sen, pomyślała. Ile by dała, żeby go zrealizować… Kiedy otworzyła oczy, zauważyła, że jest w jakimś nieznajomym jej pomieszczeniu. Spostrzegła też, że leży w łóżku cała zabandażowana. Przez moment przez głowę jej przemknęła myśl, a zarazem nadzieja, że jej sen był prawdą i rzeczywiście uratowała niebieskookiego od śmierci, a jej jakimś cudem udało się przeżyć. Szybko jednak sobie przypomniała co się stało. Znajdowała się tu przez Iachiego. Tajemnicze miejsce było bowiem szpitalem. A raczej czymś przypominającym go. Rozejrzała się i zobaczyła przy swoim łóżku jakąś postać. Wytężyła wzrok i rozpoznała Konan.
- Cześć. Jak się czujesz?- zapytała zmartwiona.
- Nienajgorzej, choć bywało lepiej.- odparła z półuśmiechem. Po jej słowach twarz niebieskowłosej rozpromieniła się.
- Zdecydowanie uważam, że chłopak przesadził. To miał być trening.- rzekła nieco oburzona.
- Daj spokój, Konan. Nie on przesadził, tylko ja byłam beznadziejna.
- Nie przesadzaj. Jak na początek byłaś całkiem niezła.
- Może, ale ktoś „całkiem niezły” nie zdoła zabić Sasuke.- stwierdziła cicho i zasępiła się.
- Mówiłaś coś?
- Nie, nic.
Nastała chwila milczenia, którą przerwała Sakura siadając i trochę się przy tym krzywiąc. Nie zważała na protesty niebieskowłosej. Szybko uleczyła swoje rany i wstała.
- Jesteś medykiem?- zapytała Konan, a gdy otrzymała potwierdzenie, spojrzała na zielonooką z podziwem. Haruno wykonała wszystkie niezbędne czynności i wraz z towarzyszką wyszła z pokoju.
- To wasz szpital?- zapytała z lekkim obrzydzeniem.
- Hai… Nie jest zbyt dobrze wyposażony, więc skoro się na tym znasz, to może mogłabyś coś z nim zrobić?
- Jasne.
Ucieszyła ją myśl, że będzie mogła wyjść z tego miejsca choć na chwilę. Przytłaczało ją i musiała od niego odpocząć. Postanowiła zrobić to jak najszybciej. Najlepiej już jutro.
- Pain u siebie?- spytała koleżankę.
- Chyba tak…- zastanowiła się- A co?
- Zapytam go o pozwolenie.
Skierowała się od razu do gabinetu lidera opuszczając Konan. Zapukała, a gdy usłyszała „wejść”, przekroczyła próg pokoju. Pain siedział przy biurku, kierując swój zimny wzrok na pannę Haruno. Wręcz świdrował ją spojrzeniem. Prawdopodobnie chciał ją speszyć, na szczęście dziewczyna nie dała mu się.
- Chciałabym jutro pójść po leki do naszego szpitala, mogę?- spytała grzecznie.
- Dokąd konkretnie?
- Do Suny.
- O ile mi wiadomo, masz tam przyjaciół, prawda?- zaczął, a jego oczy błysnęły bystro, a zarazem złośliwie.- Nie chcesz nas przypadkiem zdradzić? Nie wiem, czy mogę tak ryzykować. Zwłaszcza, że pewnie i tam cię szukają.
Te uwagi rozzłościły różowowłosą. Bo niby po co miałaby zdradzać swoich obecnych jedynych ‘przyjaciół’?
- Mam tam przyjaciół, to prawda. I liczę, że to mi pomoże. Znam tamtejszego Kazekage, więc będę mogła spokojnie się dostać do wnętrza wioski. Nie mam najmniejszych zamiarów was zdradzić, sprawdź, jeśli chcesz.
- Możesz być pewna, że sprawdzę. A jeśli zawiedziesz- zginiesz.- wysyczał.
- O niczym innym nie marzę.- odparła szczerze wściekła.
- Lepiej uważaj. Pamiętaj, że dzięki mnie możesz stać się kimś.
- Mmm.- mruknęła.
- Możesz już iść. Idź już dziś. Im szybciej, tym lepiej. Zależy nam na czasie.- wszystkie jego słowa wypowiedziane były jakby z obrzydzeniem. Zielonooka nie miała pojęcia, o co mu chodzi. Zresztą, to i tak nieważne. Ona też delikatnie mówiąc za nim nie przepada, więc jest kwita. Z hukiem otworzyła i zamknęła drzwi.
- No, no. Pierwszy raz mamy tu kogoś z takim tupetem, Sakurko. Co on się tak uwziął?- zapytał stojący pod ścianą Deidara.
- Nie wiem i nie chcę wiedzieć.- odparła krótko i ruszyła przed siebie. Blondyn mówił coś jeszcze, lecz dziewczyna już go nie słuchała. Nim się obejrzała, była już u siebie i pakowała plecak.
- Wybierasz się gdzieś?- zapytał Itachi wchodząc do pokoju.
- Owszem.
- Dokąd?
- Do Suny po leki.
- Pójść z tobą?
- Pewniee, wcale nie będzie podejrzane, jak zjawię się tam z kryminalistą, zwłaszcza przy znajomych. Oczywiście, wskakuj mi do plecaka.- powiedziała sarkastycznie.
Uchiha nie powiedział nic, krzywo się uśmiechnął i wyszedł. Sakura w ciszy i spokoju dokończyła pakowanie. Wyszła ze skrytki i spokojnie ruszyła. Spokojnie, bo nie wiedziała jeszcze, że ktoś za nią idzie…
*****
Nie wiem, czy wyszło... Oceńcie sami. POzdrawiam ;)
Vesania 22/07/2009 00:17:20 [
Powrót]
Opinia
u mnie nowa notka i jest tam pewna informacja dla ciebie... nie bój się nic strasznego chyba wręcz przeciwnie więc zapraszam ;)
Chochlik 24/07/2009 14:17:36
| brak www IP: 84.10.46.226
a powiedz mi czy itachi i sakurcia będą uprawiać stosunek analny?^^
Chochlik 22/07/2009 23:10:20
| brak www IP: 84.10.46.226
przy okazji u mnie nowa notka i jest w niej wzmianka o tobie :)
Chochlik 22/07/2009 19:22:43
| brak www IP: 84.10.46.226
nieźle się rozkręca akcja... pewnie spotka się w tej Suna niezły pasztet ;)
Chochlik 22/07/2009 19:06:53
| brak www IP: 84.10.46.226
Super..ciekawe kto za nią idzie hehe ;D ;*
Cordi 22/07/2009 16:19:06
| brak www IP: 213.155.189.157